Andrzej podobny do małpy jest, owszem. Nie mam na myśli jego fizyczności, choć nietrudno zauważyć, że goryl z niego niezły. Chodzi o jego wnętrze. Bardzo głębokie wnętrze.  

 

Małpa małpą, człowiek człowiekiem, ale podobieństwa są wyraźne. Ta tylko kilkuprocentowa różnica w naszych kodach DNA nie przeszkadza specjalistom przeprowadzenia niebanalnych doświadczeń. Eksperci, którzy tworzą specjalne opakowań wiedzą jaka to nieznacząca rozbieżności.

 

Takiemu szympansowi, na przykład, pokazywany jest zestaw pojemników z tanim płynem do szyb. Jedno naczynie szare, drugie bure, trzecie pstrokate, nie najważniejszy tu kolor. Małpa popatrzy, przyjrzy się i wybierze taką butelkę, które najłatwiej złapać.

 

Druga próba zręczności jest trudniejszym testem. Przed człekokształtnym wyłożone zostaje kilka flakoników z drogimi perfumami o wymyślnych kształtach. Teraz wybór jest kłopotliwy. Przymierza się Kiki, przymierza, wybiera te łatwiejsze, zostawiając zwycięską buteleczkę o najbardziej ekstrawaganckiej formie.

 

My, istoty o kilka kroków w ewolucji dalej, jak te opakowania, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i wnętrza, próbujemy być niedostępni do granic niemożliwości. Tacy trudni do uchwycenia, tacy nie do zrozumienia, tacy nieprzystępni, z zasady.

 

Reguła niedostępności! – powiedzieliby spece od reklamy. [zyt]